Pierwsza pomoc
Podsumowując cały poniższy tekst przygotowaliśmy wypunktowane rady jak powinna wyglądać pierwsza pomoc. Jeżeli nie masz czasu, chęci, bądź po prostu nie interesuje Cię ten temat – zapoznaj się chociaż z poniższym dekalogiem – nigdy nie wiesz, kiedy staniesz przed koniecznością wykonywania akcji reanimacyjnej.

Pierwsza pomoc w punktach.
1. Oceń stan poszkodowanego oraz jego przytomność.
2. Jeżeli stwierdzisz, że ofiara wypadku jest nieprzytomna, poproś o pomoc przechodniów lub innych uczestników ruchu.
3. Ułóż poszkodowanego na plecach, na twardym i równym podłożu.
4. Udrożnij drogi oddechowe odchylając głowę oraz w wypadku ciał obcych w otworach oddechowych wyciągnij je.
5. Sprawdź oddech. Przyłóż policzek do dróg oddechowych poszkodowanego i kątem oka obserwuj klatkę piersiową.
6. Jeśli stwierdzisz brak oddechu, wezwij pomoc korzystając z numerów alarmowych 999 lub 112.
7. Podejmij się masażu serca (30 ucisków w tempie 100-120 na minutę – niecałe dwa uciski na sekundę).
8. W przypadku połączenia masażu ze sztucznym oddychaniem, po 30 uciskach wykonaj 2 wdechy.
9. Starać się utrzymać możliwie najkrótsze przerwy pomiędzy uciskami klatki piersiowej i oddechami ratowniczymi.
10. Masaż prowadzić do chwili, gdy poszkodowany zacznie samodzielnie oddychać lub do przyjazdu pogotowia. Nie przerywaj masażu do tego czasu!



Od czego zacząć?

Pierwszym krokiem do nauki udzielania pierwszej pomocy jest przełamanie psychicznego lęku, z jakim często mamy do czynienia. Od naszej postawy i wykorzystanej wiedzy może zależeć czyjeś życie. Nie możemy bać się udzielenia pomocy poszkodowanym. Większym złem jest obojętność, niż jakiekolwiek działania.
Czy wiesz, że kodeks karny przewiduje karę nawet do trzech lat więzienia za nieudzielenie pomocy?
A czy wiesz, że jeśli udzielimy pomocy, przedłużymy trzykrotnie czas, w którym poszkodowany może oczekiwać na profesjonalną pomoc?

W poniższym artykule zaprezentujemy w jaki sposób udzielać pierwszej pomocy oraz jak profesjonalnie wezwać pogotowie i inne służby porządkowe.

Wyspecjalizowani ratownicy medyczni na podstawie doświadczenia zawodowego i własnych spostrzeżeń twierdzą, że umiemy udzielać pierwszej pomocy przedmedycznej. Chociaż wiedzę tę posiadamy najczęściej jedynie w teorii, jest ona w 100 procentach wystarczalna. Jak pomagać poszkodowanym w wypadkach uczymy się na kursach na prawo jazdy, na zajęciach przysposobienia obronnego w szkole, czy nawet na kursach BHP.

W przypadku zatrzymania krążenia lub oddechu najważniejsze są pierwsze 2-4 minuty!
Jeżeli ofiara wypadku nie otrzyma szybkiej pomocy w wypadku zatrzymania krążenia lub oddechu, poszkodowanemu nie pomoże nawet drogi sprzęt reanimacyjny oraz bezcenna wiedza najlepszych ratowników. Naszą obojętnością możemy skazać ofiarę wypadku na śmierć, albo inne nieodwracalne skutki zdrowotne. Nie bójmy się też naszej nieaktualnej wiedzy. Nie ma większego znaczenia, czy znamy dzisiejsze normy odnośnie liczby wdechów w stosunku do ucisków. Przypomnijmy, że na dwa wdechy wykonać należy 30 uciśnięć mostka.

Wiele osób ma opory natury estetycznej, boi się przeniesienia chorób zakaźnych. To nic! Powietrze do ust poszkodowanego można wdmuchiwać przez chusteczkę, rękaw, aby nasze usta nie stykały się bezpośrednio z ustami nieprzytomnego. Poza tym badania naukowe dowodzą, że wzbogacenie masażu serca o sztuczne oddychanie nie jest wymagane. Wtedy wystarczy sam masaż.


Wyobraźmy sobie wypadek. Jak należy postępować?

Kierujmy się zasadą „nasze bezpieczeństwo ponad wszystko”. Na początku zabezpieczmy miejsce wypadku, aby nie doprowadzić do kolejnego zdarzenia i nie zwiększyć liczby poszkodowanych. Warto poprosić o pomoc innych uczestników ruchu, przechodniów, gapiów. W grupie łatwiej pracować, można podzielić zadania. Istnieje wtedy większe prawdopodobieństwo na powodzenie całej akcji. Warto ocenić stan poszkodowanych i wezwać pogotowie.


Dzwonimy na pogotowie. Jak powinna wyglądać rozmowa?

Przed połączeniem, albo w czasie oczekiwania na odebranie telefonu przez dyspozytora warto w głowie ustalić scenariusz rozmowy. Dzwonimy na jeden z numerów alarmowych. Przekażmy informacje odnośnie rodzaju wypadku oraz jego dokładnej lokalizacji. Jeżeli nie znamy ulicy gdzie doszło do kolizji, oraz ciężko jest ustalić w miarę dokładne jej miejsce, przekażmy elementy charakterystyczne jakie widzimy dookoła. Czasem potrzebny jest kontakt z osobą, która wzywa pomoc. W tym celu warto podać również swoje nazwisko oraz numer telefonu. Takie dane podaje się, aby dyspozytor mógł podpowiedzieć, jak zachować się w konkretnym przypadku i w jaki sposób udzielić pierwszej pomocy.



Sprawdzamy, czy poszkodowany jest przytomny i oddycha.

Starajmy się nawiązać kontakt z poszkodowanym. Wystarczy proste pytanie „czy wszystko w porządku?” i delikatne potrząśnięcie za ramiona. Jeżeli nie otrzymamy odpowiedzi, nie zaobserwujemy żadnego ruchu poszkodowanego, możemy go uznać jako nieprzytomnego. W takim wypadku należy sprawdzić, czy wyczuwalny jest jego oddech. W tym celu odginamy głowę do tyłu udrażniając tym samym drogi oddechowe. Otwieramy otwór gębowy i przykładamy nasz policzek do jego dróg oddechowych. Nasłuchujemy oddechu próbując jednocześnie wyczuć go na policzku. Kątem oka obserwujemy również klatkę piersiową. Jeżeli nie zauważamy jak się podnosi, nie słyszymy oraz nie czujemy oddechu, uznajemy że oddech zanikł. Na ocenę, czy poszkodowany oddycha przeznaczamy maksymalnie 5 – 15 sekund. Jeżeli nie mamy doświadczenia w sprawdzaniu tętna – pomijamy ten podpunkt. Lepiej w takim wypadku po prostu go nie sprawdzać. Tracimy tylko czas, a ryzyko pomyłki jest bardzo duże.


Widzimy nieprzytomnego w zmiażdżonym pojeździe. Czy należy go stamtąd wyciągnąć?

Jeżeli oddech oraz tętno jest wyczuwalne, a nie istnieje ryzyko eksplozji pojazdu, lepiej poczekać na służby ratunkowe z wyspecjalizowanym sprzętem ratowniczym. Cały czas jednak powinniśmy monitorować poszkodowanego i jego funkcje życiowe. Jeśli krwawi, spróbujmy zatamować krwawienie. Jeżeli istnieje możliwość nawiązania kontaktu z pasażerem, utrzymujmy z nim dialog do czasu przyjazdu pogotowia. Absolutnie nie podawajmy żadnych leków ani napojów.
Natomiast gdy jesteśmy zmuszeni do wyciągnięcia ofiary z samochodu, należy uważać przede wszystkim na kręgosłup. Wystarczy podtrzymywanie głowy w jednej pozycji i ostrożność.


Pierwsza pomoc w teorii, czyli przechodzimy do konkretów.

Czas na poukładanie wiedzy. Kontaktujemy się z numerem alarmowym – 112, 997, 999 (jeżeli jeden numer nie odpowiada, dzwonimy automatycznie na inny) – układamy poszkodowanego na plecach, na równej i twardej powierzchni. Rozpinamy ubrania, tak aby widoczna była klatka piersiowa. Klękamy prostopadle do którejś z ręki poszkodowanego. Układamy jedną dłoń na środku klatki piersiowej, na niej kładziemy drugą dłoń, zaplatając palce.

Prostujemy ramiona, blokujemy ręce w łokciach i rozpoczynamy masaż. Z wyczuciem 30-krotnie uciskamy klatkę piersiową własnym ciężarem, cały czas trzymając wyprostowane ręce. Splecionymi dłońmi uciskamy klatkę piersiową ofiary na głębokość 5 – 6 cm. Wykonujemy to z częstotliwością 100 – 110 uciśnięć na minutę (niecałe dwa uciśnięcia na sekundę).

Jeżeli brzydzimy się sztucznego oddychania, nie musimy wykonywać go naprzemiennie z masażem serca, nikt nas za to nie ukarze. W każdym bądź razie po 30 uciśnięciach powinny nastąpić 2 wdechy. Przeglądamy dokładnie otwartą buzię ofiary wypadku. Powinniśmy wyciągnąć ewentualne ciała obce. Kładziemy dłoń na czole poszkodowanego, palcami wskazującym i kciukiem z tej samej ręki zatykamy nos, nabieramy powietrza w płuca, przykładamy swoje usta do ust poszkodowanego i wdmuchujemy połowę do trzech czwartych objętości naszych płuc przez około 1 sekundę.
Jednocześnie powinniśmy obserwować, czy unosi się klatka piersiowa. Jeśli nie, możliwe że w ustach poszkodowanego w dalszym ciągu znajdują się ciała obce, takie jak ruchome części protez, wymiociny, itp.


Czym różni się pierwsza pomoc w przypadku dzieci?

Różnica jest prosta – u dzieci w pierwszej kolejności stosujemy oddech, a dopiero później masaż serca. Wykonujemy 5 wdechów, następnie 30 uciśnięć klatki piersiowej, na głębokość stanowiącą jedną trzecią głębokości klatki piersiowej. Częstotliwość taka sama jak u dorosłych – 100 – 110 uciśnięć na minutę. W przypadku dzieci masaż serca wykonujemy jedną ręką. Jeżeli akcję reanimacyjną prowadzić będziemy na niemowlęciu, klatkę piersiową uciskamy dwoma palcami (wskazującym i środkowym).



Jak długo powinna trwać akcja reanimacyjna?

Jeżeli ktoś nie prowadził nigdy masażu serca, nie ma pojęcia jakim jest to wysiłkiem. Zalecane więc jest, aby ratownicy zmieniali się co dwie minuty. Jeżeli zdecydujemy się na sztuczne oddychanie, a reanimację wykonują dwie osoby, powinny one klęknąć naprzeciwko sobie. Na przemian jeden wykonywać powinien masaż serca, drugi sztuczne oddychanie. Akcję ratowniczą prowadzimy dopóki poszkodowany nie zacznie sam oddychać lub do przybycia wykwalifikowanej pomocy. Ostatecznością, której nie powinno się praktykować jest przerwanie akcji reanimacyjnej.

Mamy wyłącznie nadzieję, że podane powyżej rady utrwalą się w waszej pamięci. Życzymy również, aby było jak najmniej sytuacji, w których przyjdzie wam prowadzić akcję reanimacyjną.W każdym bądź razie – nie bójmy się nieść pomocy, to właśnie od nas zależy życie innych!